niedziela, 19 stycznia 2014

Rozdział 4



-Kogo?
-A tylko…  syna głównego bohatera- powiedział z dumą wymalowaną na twarzy.
-Szczęściarz, też bym chciała jakąś rolę, kocham aktorstwo-wyszeptała Eve ledwo słyszalnie. Mimo to Nathe chciał coś zrobić, bo jej przygnębienie wywołało i u niego smutek:
-Szukają kogoś do zagrania mojej dziewczyny, rola nie gigantyczna, ale zawsze coś.
-Ale na prawdę? - spytała Eveline.
-Mogę pogadać z reżyserem, widzisz właśnie idzie-odpowiedział wskazując wzrokiem na wysokiego bruneta około trzydziestki.
-Pogadamy później-dodał.

   Pierwszy dzień na planie zleciał blondynce bardzo szybko. Wychodząc z budynku natrafiła na chłopaka, z którym rozmawiała rano.|
-Jutro masz zgłosić się o 6 do Smitha- oznajmił Nathe.
-To ten reżyser…czekaj, czekaj załatwiłeś mi przesłuchanie?!-zapytała, z lekkim akcentem sarkastyczności.
-Możesz mi dziękować już teraz- po wypowiedzeniu tych słów rozłożył ręcę do przytulenia. Eve nie miała wyjścia jak rzeczywiście wykonać tą czynność.
-A w ogóle co robisz teraz?-zapytała dziewczyna.
-Na razie rozmawiam z piękną i mądrą osóbką, a potem kto wie, zależy od niej-powiedział Nathe, co rozśmieszyło Eve.
-Mam ochotę świętować to przesłuchanie- zasugerowała blondynka.
-Postanowione, jedziemy do galerii- wykrzyczał z radością chłopak jednocześnie otwierając drzwi dziewczynie.
-Aleś ty szarmancki-powiedziała Eveline jednocześnie wsiadając do czerwonego auta.
-Mam nadzieję, że był to komplement- dodał żartem chłopak.

            Reszta dnia minęła im na rozmowach rozmowach w kafejce i podczas podróży samochodem po Nowym Jorku. Już Nathe odwiózł dziewczynę do pod kamieniczkę, w której wynajmowała mieszkanie. Jakimś cudem przekonała chłopaka by wszedł. Wchodzili po schodach, aż nagle…

Brak komentarzy: