środa, 23 kwietnia 2014

Prawie rozdział 9


Faktycznie to dziwne, niezrozumiałe. Ale już sobie wszystko przypominam. To ja pogadam z Britt na osobności, oj będzie miała problem.
-Siema- wydarłam się do przyjaciół, którzy wparowali do mojego namiotu.
-Cześć- przywitali się jednocześnie Grace, Emily, Josh i Nathe.
- Gdzie Brittany?- spytałam podnosząc się z „legowiska” i opanowując swoja fryzurę.
-Poszła na spacer do lasu.- słysząc te słowa jak najprędzej pobiegłam na północ. Nie wiedzieć, czemu Britti zawsze przechadzała się w tamtym kierunku. Nie ogarniam niektórych ludzi, no jak nic. Przechodziłam koło wielu ogromnych, ogromnych, co za tym idzie wysokich drzew. Czułam, że błądzę. Co jakiś czas skrzypiały (jeśli można tak to nazwać) liście, a czasem pękał patyk. Wszystko budowało atmosferę grozy. Nagle usłyszałam kroki. Nosz jak w horrorze jakimś. Momentalnie w głowie przeleciało mi całe życie i zaczęłam nucić budzącą strach muzyczkę. Zaraz coś mnie trafi. A kit z tym.
-Ktokolwiek idzie, niech wie, że znam karate. I jestem wiedźmą.- tak serio chodziło mi o wielbienie HP i ogólnie Fantasty, ale to taki mało istotny drobiazg, tak jak studia.
-Buuuaaaaa- ktoś wręcz krzyknął mi do ucha. Jestem tak szalona, że zamiast się odwrócić przewróciłam to coś, lub osobę, no nie wiem jak nic.
-Ałłłłłłłł Oj zemszcze się na tobie okrutnie- wypowiedziała… Britt. Jak super, ze właśnie ona.
-Właściwie to, co zrobiłam można uznać za zemstę. Przypomniałam sobie o twojej naleweczce. Szlag by cię trafił.- wydukałam ze śmiechem podając jej rękę.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tak już czasem jest, że weny brak i czasu też, więc zbliżają się niemiłe wieści. Niestety nie zawieszam bloga, ale rozdział dodam dopiero w maju. Wtedy będę nadrabiać, ponieważ w wakacje rzadko będzie opcja postować, a blog trochę już ma, a tu tylko 8 rozdziałów. Gdybym miała czas byłoby 90, tak więc do majowego rozdziału. Ten fragment jest tylko przedsmakiem. Zamierzam zrobić konkurs, ale wtedy zgłoszenia tylko na blogu o Raurze. Pa, pa.

Brak komentarzy: