Nagle w całym mieszkaniu rozległ się dźwięk dzwonka.
Do drzwi podbiegła nieco zdziwiona Eveline, przecież za pięć godzin miała
lecieć do Nowego Yorku, a ktoś po prostu przyszedł ją odwiedzić. Eve otworzyła,
a ku jej zdziwieniu w progu ujrzała swoją BFF Emily, ta rzuciła się w jej
ramiona ze słowami:
-Kiedyś wrócisz?- wtedy się puściły i Em zaczęła płakać, w końcu jej najlepsza przyjaciółka wyjeżdża całkiem daleko, a to właśnie w niej miała wsparcie, ona zawsze pomogła, podtrzymała na duchu, a za kilka godzin będzie mogła jedynie zadzwonić.
- Nie bój się, jeżeli chcesz możesz lecieć ze mną, pamiętaj. Robisz sobie roczną przerwę w drodze na studia, więc może wybierzesz się do NY?- spytała Eve z nadzieją w głosie.
-Skoro Ci zależy, no wiesz pewnie dostane rolę w jakimś serialu, tylko weź mi się nie spóźnij-powiedziała uradowana Emily, po czym wzięła z za ściany walizkę i torebkę, z której wyjęła bilet.
-Kiedyś wrócisz?- wtedy się puściły i Em zaczęła płakać, w końcu jej najlepsza przyjaciółka wyjeżdża całkiem daleko, a to właśnie w niej miała wsparcie, ona zawsze pomogła, podtrzymała na duchu, a za kilka godzin będzie mogła jedynie zadzwonić.
- Nie bój się, jeżeli chcesz możesz lecieć ze mną, pamiętaj. Robisz sobie roczną przerwę w drodze na studia, więc może wybierzesz się do NY?- spytała Eve z nadzieją w głosie.
-Skoro Ci zależy, no wiesz pewnie dostane rolę w jakimś serialu, tylko weź mi się nie spóźnij-powiedziała uradowana Emily, po czym wzięła z za ściany walizkę i torebkę, z której wyjęła bilet.
-No widzę, że się
przygotowałaś, ale nie stawiaj poprzeczki na serial, zasłużyłaś, co najmniej na
całą trylogie filmów takich jak Harry Porter. Zagrać wzruszenie, kompletne 10
punktów-wyjąkała Eveline jednocześnie płacząc ze szczęścia. Dziewczyny przez
dwie i pół godziny opowiadały sobie o planach i marzeniach, które miałyby się
spełnić w Nowym Yorku.
Na
zegarze wybiła 11:30, a lot była na godzinę 2 po południu, więc wezwały
taksówkę. Kiedy pojazd podjechał Emily jak i Eveline była przepełniona
radością, ale Eve nie mogła po prostu wsiąść, musiała pożegnać się ze swoim
pierwszym, prywatnym mieszkanie, by go kupić pracowała w McDonald’s oraz w
barze „Na zakręcie”. W tym mieszkaniu po raz pierwszy poczuła się wolna, od
wszystkiego. Zebrało jej się na łzy, gdy przypomniała sobie moment, w którym po
raz pierwszy zobaczyła te pomieszczenia. To było jej królestwo. Było, od jutra
należy do niejakiej Debby Jonson. Dziś Eve zrozumiała, że musi dać z siebie
wszystko w nowym mieście,by sprawdzić czy tam pasuje, czy czasem nie popełnia
błędu. Po przemyśleniu tego wszystkiego blondynka skierowała się do samochodu.
Kiedy podróż na lotnisko dobiegła końca, a dziewczyny były już prawie gotowe,
by wsiadać do samolotu do Eveline zadzwonił telefon. Był to Andrew, ten który
próbował praktycznie zniszczyć jej życie. Nie odebrała, nawet nie miała zamiaru
rozważyć tego, chłopak rozkochał ją w sobie, a potem perfidnie zdradził, na jej
oczach. Dziś Eve wie, że nie był warty jej miłości. Dziewczyny wsiadały do
maszyny, gdy nagle…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz