środa, 23 kwietnia 2014

Prawie rozdział 9


Faktycznie to dziwne, niezrozumiałe. Ale już sobie wszystko przypominam. To ja pogadam z Britt na osobności, oj będzie miała problem.
-Siema- wydarłam się do przyjaciół, którzy wparowali do mojego namiotu.
-Cześć- przywitali się jednocześnie Grace, Emily, Josh i Nathe.
- Gdzie Brittany?- spytałam podnosząc się z „legowiska” i opanowując swoja fryzurę.
-Poszła na spacer do lasu.- słysząc te słowa jak najprędzej pobiegłam na północ. Nie wiedzieć, czemu Britti zawsze przechadzała się w tamtym kierunku. Nie ogarniam niektórych ludzi, no jak nic. Przechodziłam koło wielu ogromnych, ogromnych, co za tym idzie wysokich drzew. Czułam, że błądzę. Co jakiś czas skrzypiały (jeśli można tak to nazwać) liście, a czasem pękał patyk. Wszystko budowało atmosferę grozy. Nagle usłyszałam kroki. Nosz jak w horrorze jakimś. Momentalnie w głowie przeleciało mi całe życie i zaczęłam nucić budzącą strach muzyczkę. Zaraz coś mnie trafi. A kit z tym.
-Ktokolwiek idzie, niech wie, że znam karate. I jestem wiedźmą.- tak serio chodziło mi o wielbienie HP i ogólnie Fantasty, ale to taki mało istotny drobiazg, tak jak studia.
-Buuuaaaaa- ktoś wręcz krzyknął mi do ucha. Jestem tak szalona, że zamiast się odwrócić przewróciłam to coś, lub osobę, no nie wiem jak nic.
-Ałłłłłłłł Oj zemszcze się na tobie okrutnie- wypowiedziała… Britt. Jak super, ze właśnie ona.
-Właściwie to, co zrobiłam można uznać za zemstę. Przypomniałam sobie o twojej naleweczce. Szlag by cię trafił.- wydukałam ze śmiechem podając jej rękę.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tak już czasem jest, że weny brak i czasu też, więc zbliżają się niemiłe wieści. Niestety nie zawieszam bloga, ale rozdział dodam dopiero w maju. Wtedy będę nadrabiać, ponieważ w wakacje rzadko będzie opcja postować, a blog trochę już ma, a tu tylko 8 rozdziałów. Gdybym miała czas byłoby 90, tak więc do majowego rozdziału. Ten fragment jest tylko przedsmakiem. Zamierzam zrobić konkurs, ale wtedy zgłoszenia tylko na blogu o Raurze. Pa, pa.

sobota, 19 kwietnia 2014

czwartek, 3 kwietnia 2014

Rozdział 8


To jednoznacznie nie był dobry pomysł. A pomyśleć, że…
-Dobrze się czujesz- zapytał Nathe.
-Może, żartuje. Wszystko w porządku. A Britt gdzie poszła, kiedy kazałam jej wyjść?
-W stronę stołówki. Czekaj, co? Ty znasz jej imię?- spytał z ogromnym zdziwieniem.
-Owszem, ale pamiętam znacznie więcej…- i w tym momencie zauważyłam na jego twarzy strach.
O czyli czegoś sobie nie przypomniałam… albo o czymś niewiem.
-Czekaj, to wszystko bez sensu!!!- wydarłam się na cały szpital- kiedy dostanę wypis?
- W sumie to nawet jutro? Co mówiłaś o ścianach?- przyszedł niespodziewanie lekarz.
-A, ogólnie trzeba dodać tu kolory.- odpowiedziałam.
- Byłaby opcja mandarynkowego?- dodał ordynator.
-Owszem, ale zmieszany z delikatną zielenią.
-Dobra. Jestem za.
-Ok, do kiedy mogę dostarczyć projekt?
-Myślę, że do końca miesiąca.
-Nie ma sprawy.- tak trwała moja konwersacja z lekarzem. Rozmawiałam z nim głównie o nowym nastroju, zamiast o moim zdrowiu. Cała ja. Najbardziej szkoda mi było Nathe. On nie orientował się w temacie. Po kilku minutach mój prowadzący opuścił salę.
- Jak się czujesz?- spytał troskliwie N-R.
-Ogólnie nie jest źle, ale trochę kręci mi się w głowie…- momentalnie urwał się obraz, a ja stałam na ogromnej polanie. Widziałam ganiające się dzieci. Wiatr szumiał mi w uszach. To uczucie było niesamowite. Teraz już wiem, że to jedynie sen. Jednak jedna myśl nie dawała mi spokoju, wszystko było takie skomplikowane. Nie rozumiem tego ciągu zdarzeń. Nic nie ma najmniejszego sensu, dzieje się tak szybko. OMG widzę wszystko, słyszę wszystko. To co działo się od dnia wyjazdu, aż po dziś. W głowie szumią mi myśli Nathe, Em, Britt i Queen. Jeszcze raz to powiem: NIE OGARNIAM SIEBIE.





Perspektywa Queen

Jaki był adres??? Szkoda Queen, że nie zapisałaś sobie ulicy i mieszkania. Będzie nowa nagroda Nobla. Gdzie to było? Budynek nr 1 z pewnością, ale ulica? Brawo, w NYC jest dużo ulic, a ja i tak będę szukać na każdej, bo bądźmy szczerzy:
Jakie jest inne wyjście?

Perspektywa Eveline

Już wiem? Czy niewiem. Wszystko wydaje mi się jednym wielkim snem, a może naprawdę nim jest. Nie może, na pewno. Nagle usłyszałam dźwięk otwierania zapinanego zamka i momentalnie się obudziłam, tym razem byłam w namiocie, dużym namiocie.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Nie ma dziś niepokojacych pytań, gdyż wszystko zamieniło się w jeden wielki sen. Nie planowałam takiego obrotu zdarzeń, ale doszłam, iż to dobry pomysł. Ktoś się domyślał? Każdy rozdział był swego rodzaju snem. W jakim kontekście i dlaczego "swego rodzaju"? Trzeba wyczekać do kilku następnych rozdziałów.


P.S. Rozdział dedykowany Christine i wszystkim, którym zrobiłam żart na 1 kwietnia. I tym, którzy pisali sprawdzian szóstoklasisty.





środa, 26 marca 2014

Rozdział 7


Perspektywa Eveline

Wychodząc szybko wyciągnęłam rękę po sweterek i ubrałam błękitne baleriny. Nie zadając sobie żadnych pytań podeszłam do ławki w parku. Jednak nie usiadłam. Postanowiłam przejść się dalej. Z nieba runął deszcz. Dziwnie ciepławy. W końcu lato, a słońce wcale nie raczyło się schować za chmurami. Oczekiwałam pojawienia się tęczy, nie doczekałam się. Nagle obraz zrobił się ciemny, a po chwili roztrzaskał się na miliony drobnych kawałeczków.

Perspektywa Emily

Super, Nathe nie odbiera. Swoją drogą ciekawe dlaczego? A właściwie gdzie jest Eve? Tak wiele  pytań, tak mało odpowiedzi. Halo mózgu, ktoś dzwoni.
-Nathe?- zaczęłam się drzeć do telefonu.
-Nie, Święty Mikołaj- wyszeptał żartem, po czym dodał- szpital, we wschodniej Santa Monice, już.- po czym rozłączył się. O co chodzi? Co się stało? Dobra jadę.
-Britt, dawaj tu szybko, zakładaj buty i skórzaną kurtkę. Jedziemy do szpitala.- krzyknęłam.
-Ok, idę.- odpowiedziała po czym zaczęłyśmy się zbierać, wsiadłyśmy do auta i właśnie odpalałam.

Perspektywa Nathe

-Stary, coś ty jej zrobił?- spytałem z wyrzutem Josha.
-Nic, zemdlała- powiedział.
-Aha, dobra. Co jej powiedziałeś?
-Ogółem, nic. Tylko przechodziłem do tematu wypadku- dodał niepewnie.
-Josh, co ty jej dokładnie powiedziałeś?
-Tylko o istnieniu Queen i Brittany…- już miałem odpowiedzieć, ale coś zaczęło pikać u Eveline.

Perspektywa Ewelina

Ta chole… strasznie dziwna sytuacja. Fizycznie mnie nie ma, ale psychicznie- istnieje cały mój świat. Jedno pytanie mnie nurtuje- czemu nie pamiętałam o wypadku? Przecież to działo się, kiedy miałam 12 lat. Brittany, gdybym ją jeszcze zobaczyła kiedykolwiek w całym moim życiu zrobiłabym wszystko, byle żeby się z nią pogodzić. Ona nie zrobiła tego celowo, z resztą na jej miejscu uczyniłabym to samo. Czekaj, czekaj ona próbowała mnie uratować. To takie skomplikowane… Nagle zaczęła mnie boleć głowa, a do moich oczu napływało stopniowo światło. Całe pomieszczenie było blade, od koloru tych ścian robiło mi się niedobrze.
-Ok, panie doktorze!!! Zaczniemy od podstaw, niech wszystko będzie kolorowe, ewentualnie z elementami białego- zaczęłam wydzierać się na cały szpital. W tym momencie ktoś wszedł do pokoju?! Czy cokolwiek to jest. Gdy spostrzegłam to osobę musiałam, musiałam krzyknąć:
-Wyjdź!!!

----------------------------------------------------------------------------
Kto wszedł do... kwatery?
Czy Eveline przpomniał sobie o wypadku wszystko?
Dlaczego wciąż nie ma Queen?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dziś krótko, bo szczerze:
-Nie mam weny,
-Nie mam czasu.
Rozdział dedykowany Christine Izzy, która kompletnie jest chętna założyć ze mną bloga.

wtorek, 25 marca 2014

Sorry

Przepraszam za niewstawianie rozdziałów, ale konkursy, sprawdziany itd. Po kilka w tygodniu, rozdział chciałabym wstawić jutro, bądź w czwartek. Ciekawe jak się wyrobie, no nic.

środa, 12 marca 2014

Rozdział 6


Eveline coraz bardziej męczył ból głowy. Ledwo wstała i wyciągnęła dłoń na pożegnanie do Josha. Nagle nogi zaczęły się giąć, a ona leżała na ziemi prawie nieprzytomna. Wyszeptała tylko:
-Dzwoń po Emily.
Josh natychmiast wyciągnął telefon i wybrał numer na pogotowie.

* W tym samym czasie u Emily *

Dziewczyna siedziała oglądając telewizję. Prawda jest taka, że nie wiedziała nawet, co ogląda. Po prostu… nie można tego nazwać. Zmieniając kanał na nieco sensowniejszy usłyszała dzwonek do drzwi. Podbiegłą w celu otworzenia. Ujrzała dobrze znaną jej osobę. Gdzieś w środku czuła niepokój, zastanawiała się, czy dobrze zrobiła wpuszczając te dziewczynę do mieszkania. Jednak była zaniepokojona i zarazem ciekawa, a tego uczucia nie można ujarzmić.
-Cześć- wydobyło się z ust gościa.
-Hej, ale zanim cokolwiek uczynisz, tylko powiedz mi, czego chcesz? I tak Eveline cię nie pamięta i ja zrobię wszystko byle jej o tobie nie przypomnieć.- szybko odpowiedziała Emily.
-Kiedyś musi się dowiedzieć o tym jakże przypadkowym wypadku i co podczas niego straciła.- z tonu dziewczyny można było wyczytać wszystko i jedno było pewne, ona przyczyniła się do tego wypadku.
- Brittany powiedz mi, dlaczego to robisz? Czemu ona, jaki ma to sens?- zapytała Em.
-Najważniejsze jest to, że póki Nathe i Queen nie wiedzą ja mogę robić wszystko. A wypadek, cóż, zasłużyła sobie…
-Była zbyt szczęśliwa? Miała zbyt wiele?
-Nie, to ja nie miałam nic. Myślisz, że dlaczego straciła pamięć, dlaczego podsunęłam pomysł przeprowadzki? To ona zabrała mi miłość, przyjaźń, popularność, muzykę. Nie miałam prawdziwej rodziny, posiadałam tylko siebie. Myślisz, że nie żałuje? A gdyby straciła nie tylko pamięć, lecz i jedną z kończyn. Wiesz, że mogłam posunąć się jeszcze dalej? Nie zrobiłam tego, chciałam by nie pamiętała o mnie i o naszej paczce, by nie musiała, co noc pisać pamiętnika, w którym opisywałaby dni spędzone z nami, które były koszmarem. My nigdy nie myśleliśmy, że to się tak potoczy. Do dziś pamiętam ten dzień, byliśmy cholernie głupi i nieodpowiedzialni. Zawsze postrzegałam ją za koleżankę, która przypadkiem trafiła do tych fajnych i była pośmiewiskiem, a z czasem po prostu stała się lepsza od nas. Dziś uważam ją za człowieka niesamowitego, który z niczego ulepił wszystko.- wydukała płacząc Britt.
-Wow, przejmujący monolog. A tak serio, przepraszam, że cię tak napadłam, to było kompletnie nie w porządku. Może kawy?
 Dziewczyny usiadły przy stole w kuchni, rozmawiały, popijały kawę. Po godzinie Emily sprawdziła telefon.
10 nieodebranych połączeń numer 772-984-650 oraz 5 nieodebranych połączeń Nathe.
-Super- powiedziała na głos- oddzwonię najpierw doNatha.

-----------------------------------------------------------------------------------------------
Co dzieje się z Eve?
Dlaczego wraz z Brittany nie pojawiła się Queen?

Czy Emily wybaczy Britt?
Czy pojawi się Queen?
Dlaczego Eve zemdlała?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dziś mało trzymających w napięciu pytań. Next może w niedziele lub w sobotę? Nwm muszę szykować się do urodzin, które są 24 marca. I jeszcze Christine...
O czymś zupełnie innym, czy Raura???
Masz mnie na fc? Czy może podać ci link?
https://www.facebook.com/weronika.markowska.509?ref=tn_tnmn
Tylko szybko go wykorzystaj, bo chcę się go pozbyć, by nikt mnie nie śledził. Także wiesz...

sobota, 8 marca 2014

LBA

Zostałam  nominowana do LBA przez Christine Izzy. Wielkie dzięki i loffciam Cię.

 1. Gdyby miał się odbyć drugi koncert R5 w Polsce to w jakiej miejscowości?
W Szczecinie, no wiesz u mnie haha. Ale pomysł z Warszawą podoba mi się.
2. Czy zrobiłaś coś szalonego z przyjaciółmi w tym tygodniu?
Zorganizowałam dyskotekę i nieźle się na niej bawiliśmy. R5 królowało... I oblałam nauczycielkę wodą... długa historia.
3. Twój ulubiony serial z dzieciństwa?
"Smerfy" a z troszkę starszego to "Hannah Montana"
4. Co sądzisz o moim blogu?
Jest interesujący, ciekawy i bardzo mi się podoba.
5. Twój ulubiony gatunek filmu?
Kryminalne, Przygodowe
6. Chciałabyś, żeby R5 zaśpiewali ci ,, sto lat '' na urodziny?
Śpiewali dla mnie "Forget About You", ale sto lat też byłoby miło.
7. Czy trenujesz jakiś sport?
Koszykówkę i bieganie
8. Twój ulubiony owoc?
Malina
9. Masz w domu jakieś zwierzątko?
Rybkę..... i brata hahaha Rybka-Ally kiedyś miałam psa...
10. Wymień trzy cechy, które powinien posiadać idealny chłopak?
Troskliwość, cierpliwość, tolerancyjność i wiele innych, których nawet nie pamietam
11. Co ciekawego robisz w wolnym czasie?
Piszę rozdziały i komponuje muzykę oraz tekst. Słucham ciekawych piosenek np. Queenu.

Pytania ode mnie:
1. Co sądzisz o moim blogu?
2. Największe marzenie?
3. Co zainspirowało cie do stworzenia bloga?
4. Queen czy The Beatles? (wybór w ostateczności)
5. Legenda muzyki według ciebie?
6. Którą z gwiazd chciałabyś poznać?
7. Masz chłopaka lub sympatię?
8. Jakiego kraju nigdy byś nie odwiedziła?
9. Od jak dawna blogujesz?
10. Co ciekawego robisz w wolnym czasie?
11.Ulubiony serial?
12. Masz TT?
13. Gdybyś odebrała Oscara komu najpierw byś podziękowała?

Nominuję:
Żelko Jadek
Kasia Kukułka
Gosia091198

To chyba wszystko. Jest wielu innych ciekawych bloggerów, ale starałam się wybrać nie tych, którzy dostają po 20 nominacji, tylko o ciekawym stylu pisania. Do środy

piątek, 7 marca 2014

Rozdział 5



Wchodzili po schodach, aż nagle z krzykiem z mieszkania wybiegła Emily.
-Zostaniesz brunetką- wydobyło się z ust Em. Nathe i Eveline tylko patrzyli na siebie ze zdziwieniem.
-Bez komentarza- wyszeptała pod nosem Eve.
-Spoko znam jeszcze dziwniejsze osoby- odpowiedział jej Nathe o dziwo słysząc cicho wypowiedziane słowa.
-Ej, ja wszystko słyszę- wzmieniła znów trochę głośniej Emily, po czym dodała-mniejsza o to. Na potrzeby filmu, w którym może zagrasz-mówiła już trochę ciszej, ale widząc zadowolenie na twarzy Eve szybko uzupełniła wypowiedź o podkreślenie słowa może.
-Czekaj, czekaj. Dlaczego brunetką, reżyser mówił o rudości- powiedział żartem, sugerując, że Eve powinna ładnie podziękować. Jednak ona, stałą w zupełnym milczeniu nie do końca rozumiejąc tą całą konwersację.
-Stop, stop idziemy do parku. Może tam cokolwiek ogarnę, ok?- spytała, ale już po chwili dodała-Bez ciebie, Nathe.
-Szkoda, ale i tak obiecałem Emily, że cię odstawie, więc widząc, iż jesteś cała i zdrowa, pa.- odpowiedział.
-Narka- odkrzyknęły jednocześnie dziewczyny.
-Najpierw pójdę się przebrać i odświeżyć, ok? – spytałą Eve
-Tylko jest jeden problem, nic ci nie będę tłumaczyć. Może jutro opowiem ci całą tą historię?
-Jaki sposób, taki sposób, przynajmniej kiedyś się dowiem. – odpowiedziała żartem Eveline- idę na spacer. Wychodząc zamknęła drzwi ostrożnie, by nikt z sąsiadów nie zauważył jej wybiegnięcia. Ruszyła pędem w stronę najbliższego parku. Podczas zabawy z Nathem dostała SMSa z treścią, która zdecydowanie wskazywała na to, że ktoś chce się z nią spotkać. Dochodząc do pierwszej ławki zwolniła i zaczęła rozglądać się na boki…pozostaje kwestia dlaczego przyszła? Intuicja, Eve czuła, że musi tu przyjść. Tak, jak tajemniczy głos w głowie mówił jej, iż zna Nathe, że będzie bardzo dobrym przyjacielem. Poczuła chęć odpoczęcia, tak więc usiadła i odetchnęła wsłuchując się w wieczorny szum miasta. Nagle ktoś się do niej przysiadł.
-Cześć, dzięki, że przyszłaś- powiedział „Ktosiek”, a ona postanowiła odpowiedzieć i delikatnie przechodzić do konkretu.
-Hej, Eveline- odpowiedziała szybko podając dłoń i uśmiechając się. Chłopak odwzajemnił gesty i dodał:
-Josh. Zapewne nurtuje cię pytanie, dlaczego poprosiłem cię o spotkanie. Otóż chodzi o Nathe. Właściwie o jedną osobę, która jest mu bliska, Queen. Wiesz, ona bardzo go kochała i jestem tego pewien, że niedługo się zjawi. Uprzedzę cię, jest bardzo miła i inteligenta, ale…- wzmienił akcentując ale- jej przyjaciółka… z nią gorzej. Wiesz ona bardzo kocha mieszać i jest bardzo podejrzliwa. Uważaj na nią, lepiej żeby nie miała powodów, by cię nie lubić.
-Rozumiem, ale czemu nie wyjaśnisz tego Queen?-spytała Eve.
-Po prostu sobie przypomnij to, co działo się przed wypadkiem, chociaż spróbuj. Pamiętasz mnie, Natha, Queen i... Brittany?- to ostatnie wplątał w rozmowę próbując nie wzbudzać głębszych uczuć w Eveline.
-Nathe od samego początku wydawał mi się kimś bliskim. Twój głos namieszał mi w głowie i zdaje mi się, że można na tobie polegać, ale Queen. Nie wiem przyznaje się- pod koniec wybuchła śmiechem. Przy Joshu czuła się wśród swoich i naprawdę było jej miło, jednak zaczął męczyć ją ból głowy.
C.D.N
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Czy pojawienie się Queen zmieni dotychczasową spokojną atmosferę?
Czy wraz z Queen przybędzie Brittanie?
Kto zapuka do drzwi mieszkania dziewczyn podczas pobytu tam samej Emily?
Czy zmieni się atmosfera?
Czy Josh okaże się godnym zaufania?
Dlaczego Queen nie wie o dziwnym zachowaniu Britt?
Czy Eveline przypomni sobie dzieciństwo?

Na te wszystkie pytania szukajcie odpowiedzi w kolejnych rozdziałach...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Cześć, trochę zmieniłam styl pisania. Jak się podoba? Czy ma się pojawić jeszcze kilkoro nowych bohaterów? Czy podoba się nowy styl pisania? Czy nie za krótko? Czy nie fochniecie się jeśli kolejny rozdział będzie w środę?

Dziś same pytania, zero odpowiedzi, haha

wtorek, 25 lutego 2014

Zapowiedź rozdziału

Wchodzili po schodach, aż nagle z krzykiem z mieszkania wybiegła Emily.

-Zostaniesz brunetką- wydobyło się z ust Em. Nathe i Eveline tylko patrzyli na siebie ze zdziwieniem.
-Bez komentarza- wyszeptała pod nosem Eve.
-Spoko znam jeszcze dziwniejsze osoby- odpowiedział jej Nathe o dziwo słysząc cicho wypowiedziane słowa.
-Ej, ja wszystko słyszę- wzmieniła znów trochę głośniej Emily, po czym dodała-mniejsza o to. Na potrzeby filmu, w którym może zagrasz-mówiła już trochę ciszej, ale widząc zadowolenie na twarzy Eve szybko uzupełniła wypowiedź o podkreślenie słowa może.

C.D.N
--------------------------
Króciutko, ale konkretnie

środa, 5 lutego 2014

Notka

Bardzo, bardzo przepraszam, ale miałam dużo nauki i mało czasu, wiec nie miałam kiedy pisać. Niestety luty pod względem rozdziałów też nie będzie rewelacyjny. Od 17 zaczynam ferie i może coś napiszę, ale nie obiecuje. Do  tego dochodzi pisanie scenariusza do przedstawienia szkolnego (tak powierzono mi XD). To główne powody, ale nie martwcie się w marcu na pewno wpadnie dalszy ciąg historii.

niedziela, 19 stycznia 2014

Rozdział 4



-Kogo?
-A tylko…  syna głównego bohatera- powiedział z dumą wymalowaną na twarzy.
-Szczęściarz, też bym chciała jakąś rolę, kocham aktorstwo-wyszeptała Eve ledwo słyszalnie. Mimo to Nathe chciał coś zrobić, bo jej przygnębienie wywołało i u niego smutek:
-Szukają kogoś do zagrania mojej dziewczyny, rola nie gigantyczna, ale zawsze coś.
-Ale na prawdę? - spytała Eveline.
-Mogę pogadać z reżyserem, widzisz właśnie idzie-odpowiedział wskazując wzrokiem na wysokiego bruneta około trzydziestki.
-Pogadamy później-dodał.

   Pierwszy dzień na planie zleciał blondynce bardzo szybko. Wychodząc z budynku natrafiła na chłopaka, z którym rozmawiała rano.|
-Jutro masz zgłosić się o 6 do Smitha- oznajmił Nathe.
-To ten reżyser…czekaj, czekaj załatwiłeś mi przesłuchanie?!-zapytała, z lekkim akcentem sarkastyczności.
-Możesz mi dziękować już teraz- po wypowiedzeniu tych słów rozłożył ręcę do przytulenia. Eve nie miała wyjścia jak rzeczywiście wykonać tą czynność.
-A w ogóle co robisz teraz?-zapytała dziewczyna.
-Na razie rozmawiam z piękną i mądrą osóbką, a potem kto wie, zależy od niej-powiedział Nathe, co rozśmieszyło Eve.
-Mam ochotę świętować to przesłuchanie- zasugerowała blondynka.
-Postanowione, jedziemy do galerii- wykrzyczał z radością chłopak jednocześnie otwierając drzwi dziewczynie.
-Aleś ty szarmancki-powiedziała Eveline jednocześnie wsiadając do czerwonego auta.
-Mam nadzieję, że był to komplement- dodał żartem chłopak.

            Reszta dnia minęła im na rozmowach rozmowach w kafejce i podczas podróży samochodem po Nowym Jorku. Już Nathe odwiózł dziewczynę do pod kamieniczkę, w której wynajmowała mieszkanie. Jakimś cudem przekonała chłopaka by wszedł. Wchodzili po schodach, aż nagle…

sobota, 18 stycznia 2014

Krótkie info

Bardzo, bardzo przepraszam. Ostatnio nie mam weny i już nie wiem o czym pisać (to znaczy mam wiele pomysłów, ale na to co może dziać się dalej, anie teraz).  Jeżeli się uda to dodam jutro kolejny rozdział, a reszta już zgodnie z kolejnością. Proszę o rozpatrzenie mojej propozycji blog o Raurze. Ze  szczególną uwagą proszę o to osoby, które nie chciałyby tworzyć jednego długiego, podzielonego opowiadania, a kilka różnych dodawanych co jakiś czas.

środa, 15 stycznia 2014

Rozdział 3


            Eveline wstała z uśmiechem na twarzy, dzisiaj idzie do tymczasowej pracy. Z czegoś trzeba wyżyć, a w NY jest naprawdę ciężko. Jej nowe zajęcie wiąże się z kinem, jest asystentką reżysera do nowego dramatu. Blondynka była przepełniona radością, kiedy kuzyn załatwił jej posadę. Wracając do tego, co się działo rano. Eve ubrała czerwone rurki i białą zwiewną bluzkę, jako dodatek założyła długi naszyjnik ze zdobionymi czerwonymi cyrkonami sercem. Podbiegła do kuchni i wyjęła z szafki płatki, a z lodówki mleko. Po zjedzeniu śniadania postanowiła obudzić Emily, która jeszcze spała. Wzięła szklankę, po czym wlałą do niej wodę i podeszła do sypialni przyjaciółki. Po krótkim namyśle wylała na nią zawartość naczynia. Kiedy już blondynka się obudziła i zaczęłą krzyczeć na Eve, ona pobiegła na korytarz, włożyła swoje czarne szpilki i tego samego koloru skórzaną kurtkę, otworzyła drzwi i udała się w kierunku stacji metra. Idąc zaszła jeszcze po kawę i praktycznie była gotowa do pracy. Nagle omal nie wpadła pod koła jakiegoś cabriolettu. Z za okna wyłonił się znajomy jej blondyn.
-Widzę, że błądzisz- odezwał się Natche, (bo tak miał na imię chłopak, z którym zamieniła się bagażami). Eve na twarzy miała zdziwienie, ale odpowiedziała:
-Tak, muszę się dostać do studia  „Me and story of my life”. –dodała żartem - Swoją drogą dziwna nazwa.
-Widzisz, właśnie tam jadę. Może cię podwieźć?-spytał
-Jeśli możesz, oczywiście.-powiedziała Eveline, po czym wsiadła do samochodu.

            Dojechali do miejsca, w którym pracowali, rozeszli się, każde w swoją stronę: ona do recepcji, on w zupełnie w innym kierunku. Kiedy Eve skierowała się do konkretnej sali, ujrzała coś pięknego. Były to dekoracje do sceny, rozgrywającej się na balu. Bez wahanie podeszła bliżej, ale jak to ona, znów musiała a kogoś wpaść. Po raz drugie tego dnia był to Nathe. Wstała, przeprosiła i już miała odejść, ale chłopak złapał ją za rękę.
-Poczekaj, gdzie się spieszysz, nie ma jeszcze reżysera.
A w ogóle grasz w
tym filmie?- zapytał.
-Nie, jestem tylko asystentką reżysera.-powiedziała zasmucona, po chwili dodała- a ty?- wyprzedzając odpowiedział dopowiedziała- Kogo?


niedziela, 12 stycznia 2014

Rozdział 2


Dziewczyny wsiadły do maszyny, gdy nagle Emily zdała sobie sprawę, że zapomniała czegoś zrobić. Jakby tego było mało, nie może tego odkręcić. Myślała przez całą noc głównie nad tym, a teraz po Po kilkudziesięciu minutach, od wzniesienia się w powietrze po prostu zapomniała. Po kilkudziesięciu minutach, od wzniesienia się w powietrze z transu wyrwał ją głos Eveline:
-Em, wszystko w porządku, widzę, że coś cię gnębi- niezwykle zdziwiło to obie blondynki, samolot był na ziemi, zapewne było to lądowanie awaryjne. Em zaczęłą się śmiać, Eve już tylko płakała. Następny samolot do N Y będzie za kilka godzin. W dodatku główna bohaterka zgubiła bagaże.
                Po pięćdziesięciu minutach czekania na lotnisku ktoś z obsługi przyniósł jej walizki, ponieważ je opisała nie było trudno. Eveline chciała założyć sweterek, bo było chłodno. Rozpięła zamek, gdy nagle ku jej zdziwieniu w środku były same męskie ubrania.
-No super, gorzej być nie może.- wyleciało z ust dziewczyny.
-Nie kracz, zawsze po takich słowach, na filmach dzieją się masakryczne rzeczy.-odpowiedziała jej ze śmiechem przyjaciółka. Siedziały tak na ławce, dopóki na tablicy nie wyświetlił się komunikat typu samolot do Nowego Yorku przyleci za 15 minut. Jakże uradowane były Eve i Em, gdy to przeczytały. Ale została jeszcze sprawa zgubionego, lub jak kto woli zamienionego bagażu. Nie fajnie. Em, jak to Em była przepełniona myślami, że wszystko się ułoży. Przyjaciółki szły już do miejsca wejścia, ale nagle zderzyły się z kimś. Chłopak wyglądał na 20 lat, miał blond włosy i niebieskie oczy. Eveline zauważyła, że trzyma jej, lub identyczną walizkę. Spytałą o to, jak to zwykle wróżba Em się spełniła. Lot, a raczej jego pozostałość nie trwała długo.
-Wreszcie nowe miasto, nowe życie, nowy jego sens. To wszystko jest takie magiczne.- dokładnie te myśli krążyły w głowie nastolatki, kiedy podziwiała N Y nocą, jadąc taksówką do jej nowego mieszkania.

czwartek, 9 stycznia 2014

Nowy, pierwszy rozdział

Oto NEW NEW rozdział, właściwie 1, ale istotny, za wszelkie niedogodności, sorry, ale pisałam na szybko...


                Nagle w całym mieszkaniu rozległ się dźwięk dzwonka. Do drzwi podbiegła nieco zdziwiona Eveline, przecież za pięć godzin miała lecieć do Nowego Yorku, a ktoś po prostu przyszedł ją odwiedzić. Eve otworzyła, a ku jej zdziwieniu w progu ujrzała swoją BFF Emily, ta rzuciła się w jej ramiona ze słowami:
-Kiedyś wrócisz?- wtedy się puściły i Em zaczęła płakać, w końcu jej najlepsza przyjaciółka wyjeżdża całkiem daleko, a to właśnie w niej miała wsparcie, ona zawsze pomogła, podtrzymała na duchu, a za kilka godzin będzie mogła jedynie zadzwonić.
- Nie bój się, jeżeli chcesz możesz lecieć ze mną, pamiętaj. Robisz sobie roczną przerwę w drodze na studia, więc może wybierzesz się do NY?- spytała Eve z nadzieją w głosie.
-Skoro Ci zależy, no wiesz pewnie dostane rolę w jakimś serialu, tylko weź mi się nie spóźnij-powiedziała uradowana Emily, po czym wzięła z za ściany walizkę i torebkę, z której wyjęła bilet.

-No widzę, że się przygotowałaś, ale nie stawiaj poprzeczki na serial, zasłużyłaś, co najmniej na całą trylogie filmów takich jak Harry Porter. Zagrać wzruszenie, kompletne 10 punktów-wyjąkała Eveline jednocześnie płacząc ze szczęścia. Dziewczyny przez dwie i pół godziny opowiadały sobie o planach i marzeniach, które miałyby się spełnić w Nowym Yorku.
Na zegarze wybiła 11:30, a lot była na godzinę 2 po południu, więc wezwały taksówkę. Kiedy pojazd podjechał Emily jak i Eveline była przepełniona radością, ale Eve nie mogła po prostu wsiąść, musiała pożegnać się ze swoim pierwszym, prywatnym mieszkanie, by go kupić pracowała w McDonald’s oraz w barze „Na zakręcie”. W tym mieszkaniu po raz pierwszy poczuła się wolna, od wszystkiego. Zebrało jej się na łzy, gdy przypomniała sobie moment, w którym po raz pierwszy zobaczyła te pomieszczenia. To było jej królestwo. Było, od jutra należy do niejakiej Debby Jonson. Dziś Eve zrozumiała, że musi dać z siebie wszystko w nowym mieście,by sprawdzić czy tam pasuje, czy czasem nie popełnia błędu. Po przemyśleniu tego wszystkiego blondynka skierowała się do samochodu. Kiedy podróż na lotnisko dobiegła końca, a dziewczyny były już prawie gotowe, by wsiadać do samolotu do Eveline zadzwonił telefon. Był to Andrew, ten który próbował praktycznie zniszczyć jej życie. Nie odebrała, nawet nie miała zamiaru rozważyć tego, chłopak rozkochał ją w sobie, a potem perfidnie zdradził, na jej oczach. Dziś Eve wie, że nie był warty jej miłości. Dziewczyny wsiadały do maszyny, gdy nagle…

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Notka

Mam nadzieję, że nie możecie się doczekać rozdziału, ale mam trochę przykrą wiadomość. Początek historii został napisany, więc z chęcią dodałabym go wcześniej, ale jest jeden warunek:
Trzy komentarze.
Dopiero zaczynam ten blog, ale chcę wiedzieć ile osób będzie go śledzić. Jeżeli chodzi o to dlaczego, ponieważ historia pisana jest z wyprzedzenia, więc jestem w stanie dodawać dzień wcześniej, a komentarze są najlepszym dowodem, iż są osoby, które lubią tego bloga.

niedziela, 5 stycznia 2014

Zapowiedź

No więc(choć od tych słów nie zaczyna się zdania) mam fragment rozdziału z dalekiej, niedalekiej przyszłości:

W tym momencie do klubu weszła Eveline. Nie widziała tam nikogo znajomego. Jej wzrok krążył po pomieszczeniu, gdy nagle spostrzegła przy jednym ze stolików swoją przyjaciółkę Greyce (czyt. Grejs). Rzuciła do niej tylko "pa" i dosiadła się, jak gdyby nigdy nic.
-Hej co ty tu robisz? Miałaś wracać do domy, przecież piętnaście minut temu odleciał twój samolot- wydyszała głosem, jakby zobaczyła ducha.
-Postanowiłam nie przekreślać marzeń-powiedziała i spojrzała na koleżankę, ale ona posłała spojrzenie w stylu "a tak naprawdę?"-Dostałam rolę na brodwayu* jako sekretarka biznesmena, któremu śni się sen w stylu musicalu* i stał się dobry, miły i uczynny wobec innych.
-I dostałaś telefon z propozycją, kiedy byłaś na lotnisku?!-spytała retorycznie Grey, a Eve tylko kiwnęła głową na tak. Po chwili zabrzmiał czyjś głos:
- Napiją się panie czegoś?-
-Ja poproszę szampana, w końcu przyjaciółka ode mnie nie ucieka-powiedziała Greyce ze śmiechem.Oczywiście Eveline musiała coś dodać
- Nie, dziękujemy-gdy kelner odszedł natychmiast dopowiedziała jeszcze kilka słów-Chodź może lepiej do jakiejś cafe, czujesz się dobrze? Jest 2 po południu, a ty chcesz chlać?!-
-Nie chlać, a delektować się smakiem i  w sumie masz rację, powinnyśmy stąd iść-odpowiedziała posłusznie Grey i opuściły lokal.

------------------------------------------------------------------------
I jak? W nawiasie TO NIE PIERWSZY ROZDZIAŁ. Jeśli się podobało polubcie, obserwujcie bloga, "walcie" komentarze. Niebawem pierwszy rozdział, spodziewacie się go w czwartek, w ogóle oto kolejność pierwszych 5:
czwartek 9,
niedziela 12,
środa 15,
piątek 17,
niedziela 19

Prolog

Ta historia będzie o Eveline, dziewczynie, która kocha aktorstwo i muzykę. Jest postacią wesołą, o blond włosach i niebieskich oczach, uwielbia się śmiać. Opowieść będzie dotyczyła tego, w jaki sposób spełnia marzenia i radzi sobie z wszelkimi trudnościami, które tak jak miłość napotyka w NY.



Witam

Hej! Tu znów Realy lub jak kto woli Weronika. Uderzam z nową historią, tym razem o Eveline. Prolog i zapowiedź jeszcze dziś. Mam nadzieje, że będzie się podobało ;-)