niedziela, 12 stycznia 2014

Rozdział 2


Dziewczyny wsiadły do maszyny, gdy nagle Emily zdała sobie sprawę, że zapomniała czegoś zrobić. Jakby tego było mało, nie może tego odkręcić. Myślała przez całą noc głównie nad tym, a teraz po Po kilkudziesięciu minutach, od wzniesienia się w powietrze po prostu zapomniała. Po kilkudziesięciu minutach, od wzniesienia się w powietrze z transu wyrwał ją głos Eveline:
-Em, wszystko w porządku, widzę, że coś cię gnębi- niezwykle zdziwiło to obie blondynki, samolot był na ziemi, zapewne było to lądowanie awaryjne. Em zaczęłą się śmiać, Eve już tylko płakała. Następny samolot do N Y będzie za kilka godzin. W dodatku główna bohaterka zgubiła bagaże.
                Po pięćdziesięciu minutach czekania na lotnisku ktoś z obsługi przyniósł jej walizki, ponieważ je opisała nie było trudno. Eveline chciała założyć sweterek, bo było chłodno. Rozpięła zamek, gdy nagle ku jej zdziwieniu w środku były same męskie ubrania.
-No super, gorzej być nie może.- wyleciało z ust dziewczyny.
-Nie kracz, zawsze po takich słowach, na filmach dzieją się masakryczne rzeczy.-odpowiedziała jej ze śmiechem przyjaciółka. Siedziały tak na ławce, dopóki na tablicy nie wyświetlił się komunikat typu samolot do Nowego Yorku przyleci za 15 minut. Jakże uradowane były Eve i Em, gdy to przeczytały. Ale została jeszcze sprawa zgubionego, lub jak kto woli zamienionego bagażu. Nie fajnie. Em, jak to Em była przepełniona myślami, że wszystko się ułoży. Przyjaciółki szły już do miejsca wejścia, ale nagle zderzyły się z kimś. Chłopak wyglądał na 20 lat, miał blond włosy i niebieskie oczy. Eveline zauważyła, że trzyma jej, lub identyczną walizkę. Spytałą o to, jak to zwykle wróżba Em się spełniła. Lot, a raczej jego pozostałość nie trwała długo.
-Wreszcie nowe miasto, nowe życie, nowy jego sens. To wszystko jest takie magiczne.- dokładnie te myśli krążyły w głowie nastolatki, kiedy podziwiała N Y nocą, jadąc taksówką do jej nowego mieszkania.

Brak komentarzy: